Blogi a marketing – jak to robić?

prowadzenie bloga

O jakich porach najlepiej publikować wpisy na blogu

Tweetnięcie “żyje” od pół do półtorej godziny. Przeciętnie angażujący, nie reklamowany status na Facebooku wytrzymuję trochę dłużej, ale też nie są to specjalnie szalone wyniki. Kiedy więc najlepiej wstrzelić się ze swoją nową publikacją?
Po pierwsze – grupa docelowa

Rzucę trywializmem, ale wymyślanie strategii zacznij od zastanowienia się, jakie nawyki mają Twoi czytelnicy. Jeśli czytają Cię głównie licealiści to wrzucanie notki około 10.30 może być słabe, wszyscy będą na zajęciach. Chyba że to jest Twój USP (unique selling point) – bycie blogiem, którego się czyta na matmie 🙂 Z drugiej stronie blogi pisane pod pewną grupę zawodową “zamierają” pomiędzy 16 a 19. Czemu? Wszyscy czytelnicy jadą do domów. Kto Cię czyta? Kiedy najczęściej są przy Internecie? W jaki sposób dowiadują się o Twoich notkach?

Po drugie – podstawowe ramki

Ludzie pracujący i mający w swojej pracy dostęp do sieci prasówkę robią najczęściej koło 10.45 – 12.00. Standardowym prime-time każdej grupy jest okienko 20.30-22.00. Przy czym drobna uwaga: warto się zastanowić, czy mądrzej jest kolejnym statusem w zalewie czy osobną informacją, gdy nie ma się konkurencji. Do przemyślenia.

Po trzecie – nie zapomnij o SEO i SEM

W przeciwieństwie do twittu lub statusu na FB notka żyje wiecznie. Warto zadbać, by ten pogląd podzielał wujek Google oraz ludzie, którzy wejdą na notkę po 2-3 miesiącach po publikacji. Niech sobie radzi nawet bez Twojej uwagi. To jest dopiero challenge.

Podstawowa zasada współpracy blogera z firmami

Jest sporo rzeczy, o których warto pamiętać przy projektowaniu współpracy z firmą. Jedną jest chociażby Reguła Trzech. Ale żadna nie jest równie istotna co ta podstawowa wartość, którą poznałem dzięki pewnemu multimilionerowi. Howard Schultz, twórca imperium Starbucks w jednej ze swoich książek przedstawił bardzo prosty koncept, który nawet akcje najmniejszego kalibru może przeistoczyć w spektakularny sukces.

    Always underpromise. Always overdeliver.

Zawsze obiecuj poniżej możliwości. Zawsze dostarcz ponad normę.

Blogowanie nie jest czynnością jednorazową. Nawet jeśli dałoby radę wynegocjować 120% pieniędzy obiecując 120% ruchu to warto opierać swoje plany o szacowanie 75% – 85% zwykłego zasięgu. Powodów jest parę. Po pierwsze, jeśli coś nie wyjdzie, jesteśmy kryci. Po drugie – jeśli wyjdzie (a raczej wyjdzie, to my tutaj dowodzimy) to łatwiej będzie wykręcić zaskakująco pozytywny wynik. Po trzecie – opinia się rozniesie. Branża nie jest taka duża. Lepiej być zapamiętanym, jako ten, który zawsze wyrabia 120% obietnicy niż ten, który obiecuje 120% a cudem dociąga do 110%.

Notkę można zaprojektować tak samo jak supermarket

Wchodzę na Twojego bloga lub filmik na YT. Czytam, oglądam, mam jakieś przemyślenia, przeklikuję się po nagłówkach lub oglądam skrupulatnie całość. Jestem na ostatnich 5-10 zdaniach i… wychodzę.  Żyjemy w czasach niedoboru uwagi i to nie jest tak, że czytelnicy lub widzowie nie mogą się doczekać, by wejść z Tobą w interakcję. Nie mają na to czasu. Musisz o ten czas zawalczyć. Musisz wygrać ich uwagę. Nie bez powodu drobne produkty szybkiej decyzji leża w supermarketach przy samych kasach.
Jakie mamy możliwości?

To zależy od tego, co chcemy uzyskać. Czytelnikowi nie będzie się chciało dokładnie zapoznać z całą gamą aktywności, które oferuje przestrzeń bezpośrednio pod wpisem lub na końcu filmiku. Oto niektóre z możliwości. Im ich mniej i im bardziej wyróżnione tym lepiej:

Social media – użyteczne, jeśli chcemy dzięki mocy społecznej czytelników rozprzestrzenić wpis po Internecie. Proste guziczki do lajkowania, plusjedynkowania i czegotamjeszcze powinny zdobić każdego bloga, ale nie przesadzajmy. Oparcie się o trzy sieci to i tak trochę za dużo, ale więcej buttonów jedynie wprowadzi zamęt

  • Komentarze – użyteczne, jeśli zależy nam na zbudowaniu społeczności i stawianiu czytelników na świeczniku uwagi
  • Inne wpisy – użyteczne, jeśli chcemy, aby czytelnik “jeszcze do czegoś zajrzał. Niestety, jest to nieskuteczna forma zachęcania do dalszej przygody z naszym blogiem. Są lepsze. Wkrótce o nich napiszę
  • Ramka “o autorze” – rzecz dziś absolutnie wymagana. Czasy anonimowości odleciały w zamglony niebyt, teraz czyta się “tekst danego autora”, a nie “tylko tekst”. Zdjęcie + prosty opis wystarczą. Nie warto jednak ich wpychać pod wpis, to tam się dzieje magia aktywności a, no cóż, Twoja buzia pewnie specjalnie interaktywna nie jest 🙂 Ramkę można spokojnie wrzucić do bocznego paska, tam też spełni swoją rolę.

Jak zaprojektować idealną współpracę – Reguła Trzech

Choć blogowanie zaczyna się prawie zawsze jako efekt pasji (lub strasznie nudnego popołudnia) to prędzej czy później do ładnie działających autorów zaczynają odzywać się firmy. Warto w takiej chwili pamiętać o najbardziej podstawowej z zasad tworzenia idealnej współpracy. “Reguła Trzech” to wymyślone przeze mnie jakiś czas temu najprostsze zestawienie wymagań przy projektowaniu komercyjnej akcji dla swojej społeczności. Zawsze należy pamiętać o wysokie zadowolenie trzech stron:
#1 Firma

Przede wszystkim podjarany musi być reklamodawca, bo to on inwestuje w Ciebie pieniądze i najprawdopodobniej chciałby zobaczyć w związku z tym faktem jakieś wymierne efekty 🙂 Jeśli coś nie zostało domówione w trakcie negocjacji a wyskakuje w połowie trwania kampanii, warto generalnie pójść firmie na rękę i dać od siebie więcej niż się umawiało. To taka niepisana dżentelmeńska zasada blogosfery. Pytania pomocnicze: Czego firma oczekuje?  Co Ty możesz jej zaoferować wyjątkowego na tle całej blogosfery? Zachęta: Generowanie totalnie zabójczych wyników dla zaprzyjaźnionych firm spowoduje zwiększenie się późniejszych ofert. Branża w Polsce jest relatywnie niewielka, Ci ludzie się znają, słowo się rozchodzi.
#2 Czytelnicy

Współpraca – przynajmniej u mnie – zawsze musiała mieć w podstawach wzbogacanie moich czytelników. Jeśli robię coś z firmą to bezwzględnym minimum jest przynajmniej zwiększenie jakości treści, aby blog był jeszcze ciekawszym miejscem. Wszelkie konkursy, promocje, unikalne informacje to kolejne poziomy “fajności” 🙂

Pisanie bloga

W późniejszym stadium bloger zaczyna działać jako osoba publiczna, mikrocelebryta polecający swoim wizerunkiem jakiś produkt. Wtedy to wygląda trochę inaczej. Ale o czytelnikach i tak nie wolno zapomnieć. Bądź co bądź to dzięki nim bloger stał się kimkolwiek rozpoznawalnym.
#3 Ty!

Dostawanie zapłaty za komercyjną współpracę jest czymś równie oczywistym co oczekiwanie pensji, gdy pracujesz na zwykłą umowę o pracę. Firma tworzy z Tobą kampanię korzystając z pieniędzy przeznaczonych na marketing i najprawdopodobniej tę kwotę dzięki Tobie pomnoży. Jeśli nie dosłownie, to przynajmniej wizerunkowo. Przy negocjowaniu warunków nie warto być nieprzyjemnym, wywyższającym się i chciwym, ale przesadne dotykanie czołem posadzki też nie ma większego sensu. Znaj swoją wartość. Jak jej nie znasz – poproś o ewaluację innego blogera. Trzymaj się tej wiedzy i pamiętaj, że wartość rośnie w czasie. No i pamiętaj, że nie wszystko robi się dla pieniędzy. Niektóre z akcji wizerunkowych warto rozegrać dla samej zabawy, dla zrobienia czegoś ciekawego. Jakiś czas temu odwiedziłem Browary Książęce w Tychach. Choć była to promocja piwa Tyskie to nie dostałem za nią żadnych pieniędzy. Czemu? Bo zawsze chciałem zobaczyć browar od środa 🙂

Wordpress

Czy blog potrzebuje logo?

Zadał mi to pytanie znajomy. Parę dni temu. Odruchowo odpowiedziałem: “jasne”, ale znajomy nie należy do ludzi, którzy łatwo dają za wygraną. “Dlaczego?” pociągnął wątek. Odpowiem publicznie i przy pomocy punktów:

słyszysz jak zespół na ulicy gra CUDOWNĄ piosenkę, ale nie mają żadnej karteczki ze swoją nazwą albo adresem fanpage’a
czytasz BOSKĄ książkę z biblioteki, której niestety czas zeżarł okładki i pierwsze parę stron więc nie znasz tytułu i autora
zaglądasz niechcący na GENIALNY wpis na blogu, który nie ma loga i jasno napisanej nazwy

See the pattern?

To okej, że jeszcze nie masz koncepcji na stronę wizualną swojego bloga. Trudno. Mój blog o kulturze ma w logo piorunka, bo tylko to umiałem narysować trzy lata temu myszką w GIMPie. Czy przeszkadza mi to w tworzeniu tego, co lubię?

Nie, raczej nie.

Ale czytelnicy potem pamiętają, że widzieli “blog z piorunkiem”lub, najlepszy scenariusz, “jestkulturę”. Pamiętają to, bo pamiętają co widzieli. Mało kto zapamiętuje adres bloga z górnego pasku przeglądarki. Daj czytelnikom wytchnąć.

DODATKOWA MYŚL: Warto się jednak zastanowić, czy Twój blog potrzebuje logo graficznego. Do niedawno wydawało mi się to pewnikiem, ale teraz nie jestem już taki pewien 🙂 Bądź co bądź “odgraficzanie” przeżywa teraz całkiem sporo największych i najbogatszych firm świata. Raczej nie podejmują tej decyzji bez przemyślenia.